Get Adobe Flash player

Cytat Dnia

Księga Gości

Ksiega gości

Dane Informacyjne

Parafia pw. WNMP
ul. Skoworody 6
80-700 Złoczów
obł. Lwowska

SPOWIEDŹ
Każdego dnia pół godziny przed Mszą św. rano i wieczorem
Rano: 8:30 - 9:00
Wieczorem:17:30-18:00
oraz
W pierwsze piątki i niedziele godzina przed Mszą św.
Rano:8:00 - 09:00,
Wieczorem:17:00 - 18:00;

Polecamy

Biblia Tysiąclecia - Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu

Катехизм Католицької Церкви

Strony internetowe dla parafii, strony parafialne, tworzenie stron

Parafia Strzelczyska

Credo

Католицький Оглядач

Baner Rodziny Rodzin Archidiecezji Lwowskiej

Католицький Медіа-Центр

Katolicki Portal

Podoba Ci się? Poleć to swoim znajomym na portalach społecznościowych:
Home

Czym jest szczęście

Dostosuj rozmiar czcionki:

 

Czym jest szczęście...?

Jest to odpowiedź na pytanie postawione anonimowo w internetowej stronie parafii (Zob.“Pytania anonimowe”, Czym jest szczęście?).

To zasadnicze i fundamentalne pytanie życia każdego człowieka, żyjącego na ziemi...zwłaszcza starszego człówieka. Odpowiedź na pytanie nie jest prosta ani łatwa...
Nie ma bardziej aktualnego i to w każdym wieku i w każdym czasie pytania, jak to...
Dlatego te okruchy naszej odpowiedzi przenieśliśmy na tę stronę parafialną <Aktualności>, ponieważ tutaj można więcej materiału umieścić, z akapitami napisać etc.
Na początku dziękujemy za tak ambitne i głeboko-filozoficzne pytanie życia...
Odpowiedź zaczniemy od życia.
Otóż, na pewno nie trudno sobie zauważyć, że najbardziej popularne życzenia, jakie ludzie składają sobie przy najrozmaitszych okazjach, to życzenia SZCZĘŚCIA — życzymy „szczęścia na nowej drodze życia...", „szczęścia z okazji imienin...", „szczęśli­wego Nowego Roku..." itd.
Czym więc jest to szczęście, bo że chcemy być szczęśliwi, to nie ulega wątpliwości. Co to za stan i skąd się bierze?
Rozmyślali nad tym wielcy tego świata, mędrcy, filozofowie i ludzie zwyczajni, prości. Wielu zdawało się, że już to szczęście osiągnęli, ale musieli zmienić zdanie... Wielu w pogoni za nim burzyło swoje życie, a bywało też, że nie tylko swoje. Byli tacy, co chcieli je kupić, albo przechytrzyć los, tak by dawał im same „dobre karty". Byli i tacy, którzy prze­szli przez życie narzekając i nie dostrzegli szczęścia idącego obok nich.  Może inaczej je sobie wyobrażali?
Nasz świat znajduje się w pogoni za poszukiwaniem szczęścia...
Zadam pytanie najpierw tobie, kto pyta: a dla ciebie czym jest szczęście?
Czy rozważałeś(łaś) o tym?
Pomogę ci w znalezieniu odpowiedzi stawiając kilka pytań:
*     Czy do twojego szczęścia wystarczy, by mieć duży dom, pieniądze, stanowisko, władzę?
*     Czy uważasz, że szczęście to brak trosk i możliwość zaspokajania wszystkich prag­nień? Czy można być szczęśliwym, mając jednocześnie różne zmartwie­nia?
*     Czy szczęście jest skutkiem przypadku, czy naszą zasługą? Czy jest to coś stałego, co —jeśli uda się nam osiągnąć — nie zostanie nam już odebra­ne, czy też można je utracić?
Jest takie opowiadanie o smutnym królu, który wysłał sługę na poszukiwanie szczęśliwego człowieka. „Gdy go znajdziesz — polecił król — kup jego koszulę. Będę się w nią ubierał i może wtedy sam będę szczęśliwy". Sługa podróżował wiele lat. Pewnego dnia, przejeżdżając przez najuboższy rejon kraju, usłyszał donośny śpiew mężczyzny. Idąc za jego głosem dotarł do człowieka kopiącego poletko ziemi. Spytał: „Czy jesteś szczęśliwy?" Człowiek odrzekł: „Ależ w całym życiu nie miałem jednego nieszczęśliwego dnia!". Posłaniec króla wyjawił mu swą misję. W odpo­wiedzi mężczyzna zaśmiał się głośno i rzekł: „Ależ. ja nie mam żadnej koszuli!".

A może szczęście nie zależy od okoliczności zewnętrznych, od stanu posiada­nia, pozycji? Może to coś, co napełnia nasze serce nawet w najtrudniejszych chwilach życia? Nie da się zdobyć ani utracić przez sukcesy, ani przez niepowo­dzenia. Tkwi wewnątrz nas, daje odprężenie i pokój bez względu na to, co nas otacza... Może i ty możesz odnaleźć takie szczęście i być zadowolonym z tego, kim jesteś, co potrafisz, co posiadasz. Może ty sam możesz być źródłem szczęścia dla siebie samego i twoich bliskich przez twoją postawę i sposób życia? Może wielkie szczęście to po prostu suma małych „szczęść", które mo­żesz dostrzec każdego dnia?
Obok szczęścia pojawia się zawsze drugi temat, pozornie z nim sprzeczny, i równie jak on podstawowy i tak samo zaprzątający ludzkie umysły. Jest nim CIERPIENIE. Towarzyszy ono życiu ludzkiemu i jest nieodłączną częścią każ­dego indywidualnego losu. Są ludzie, których życie określamy, jako jedno wiel­kie pasmo cierpień. Są i tacy, którzy nie cierpieli wiele. Niezależnie jednak od skali i rodzaju cierpienia zetknie się z nim każdy człowiek. Jedni są na to przy­gotowani, ale wielu jest przez nie zupełnie zaskoczonych. Czasem dotyka bez­pośrednio nas, czasem bliskie nam osoby. Jak wtedy reagujemy? Czy niesiemy sami swój ciężar, czy próbujemy się nim podzielić z innymi, jeśli to w ogóle jest możliwe? Czy pomagamy drugiemu człowiekowi, czy zostawiamy go w samot­ności, bojąc się cudzej tragedii, czując własną bezradność albo po prostu nie chcąc komplikować sobie życia cudzym zmartwieniem?
Wchodzisz w dorosłe życie. Do ciebie będzie należało podejmowanie decyzji i odpowiedzialności za postawy, jakie zajmiesz w życiu. Może szczęśliwie nie doświadczyłeś jeszcze w swoim życiu dużo cierpienia, ale warto zastanowić się nad tym tematem.
Pomyśl nad tymi pytaniami:
*     Dlaczego ludzie cierpią? Z jakich powodów najczęściej? Przypomnij sobie takie przykłady.
*     Jakie mogą być skutki cierpienia w życiu człowieka?
*     Czego możesz oczekiwać od innych, gdy cierpisz? Co możesz Ty z kolei dać innym, gdy cierpią? Przypomnij sobie o różnych sytuacjach, różnych rodzajach cierpienia…
*     Czy myślisz, że można pogodzić cierpienie i szczęście?
Oto kolejna historia. Pewne młode małżeństwo doświadczyło ogromnego bólu. Ich mały synek ciężko zachorował. Wiele miesięcy spędził w szpitalu. Matka czuwała nad nim, karmiąc go i troszcząc się o jego potrzeby. Zmęczona, „wpadała" zaledwie do domu, w czasie gdy niemowlę spało, by spędzić trochę czasu ze starszym synkiem pozostającym pod opieką babci. Potem przez długi czas dziecko leżało w domu na specjalnie skon­struowanym wyciągu. Przechodziło bolesne badania. Mimo to jego rodzice, choć wyczerpani i utrudzeni, uważali, że są szczęśliwi. Mieli swoje kłopoty — także finansowe, bo duża część dochodów przeznaczona była na leczenie — ale mieli też siebie i dzieci, które kochali, mieli przyjaciół i w ich domu czuło się atmosferę miłości. Dziewczyna chora od kilku łat na raka powiedziała: „ Jestem szczęśliwa. Przez tę chorobę dojrzałam, nauczyłam się wielu rzeczy, na które wcześniej nie zwróciłabym uwagi. Umiem teraz pomagać ludziom, którzy cierpią jak ja. Umiem zauważać drobiazgi i cieszyć się nimi. Przedtem ciągle byłam niezadowolona. Wolę być sobą w tej chorobie niż dawną sobą".
Dlaczego ludzie bywają tak często nieszczęśliwi, nawet jeśli nie cierpią? Jedna z odpowiedzi może brzmieć: bo im wmówiono, że SĄ STWORZENI DO SZCZĘŚCIA. A za tym idzie druga sugestia: MAM PRAWO być szczęśliwy, więc KTOŚ MA OBOWIĄZEK MI TO PRAWO ZASPOKOIĆ.
Oczekiwanie bycia szczęśliwym rozciągnięto na wszystkie fazy ludzkiego życia — szczęśliwe musi być dzieciństwo, szczęśliwa ma być młodość, w małżeństwie ma zapanować „szczęście małżeńskie" a zaraz po tym „szczęście rodzinne", szczęśliwa musi być starość. Więcej — to samo prawo „obowiązuje" przecież i w całym państwie, w całej gospodarce, więc mam prawo oczekiwać także od ustrojów społecznych, od systemów ekonomicznych, od partii politycz­nych, by zrealizowali przysługujące mi prawo do szczęścia. Piosenki, poczytne romanse, ogromny aparat reklamowy, mądrość potocznej filozofii, uczeni uni­wersytetów — wszystko to zgodnie pcha nas w poszukiwanie szczęścia i w ucieczkę przed nieszczęściem.
To oczekiwanie jest w gruncie rzeczy inną formą koncepcji szczęścia, w myśl której szczęście miały nam zapewnić majątek, uroda, władza, zdrowie. Ale dzisiaj dobrze wiemy, że urodę natura rozdziela nierówno, ze zdrowiem nie inaczej, a majątek i władza też nie może być udziałem wszystkich.
KTO czy CO ma więc zagwarantować mi moje „prawo" do szczęścia? I tak dochodzimy do — w pewnym sensie — partnerskiej koncepcji szczęścia, że jeden ma zapewnić szczęście drugiemu. W małżeństwie szczęście ma mi zgotować żona, w rodzi­nie — rodzina, w społeczności — państwo. Na czym polega fałszywość tej sugestii? Czyż z dwojga złego ta stara koncepcja nie była lepsza od tej nowej, potęgującej w nas oczekiwania i żądania kierowane ku drugiemu człowiekowi? Może byłoby lepiej, gdybyśmy żądali więcej raczej od samych siebie...?
Czekamy, by szczęście spłynęło na nas obfitym deszczem. Tak się niestety nie dzieje. Więc może uda się zrobić coś nam samym, by zbliżyć się, choć trochę do szczęścia? W myśl, że „moje szczęście w dużym stopniu zależy ode mnie".

1. OBRAZ WŁASNEJ OSOBY.
Czynnikiem mogącym mieć poważny wpływ na życie człowieka i na jego poczucie szczęścia jest to, jak widzi on siebie i jak sam siebie ocenia. Od tego w dużym stopniu zależy, jak traktuje siebie i innych ludzi, jakie podejmuje decyzje i działania, a w efekcie, jak przeżywa swe życie.
·        Weź kartkę papieru i napisz własną charakterystykę. Nie musisz jej niko­mu pokazywać. Piszesz tylko dla siebie. Bądź więc szczery i jak najbar­dziej szczegółowy. Napisz, jak wyglądasz, co potrafisz, jakie masz cechy, co w sobie lubisz, a czego nie, co chciałbyś zmienić, jakim się stać.
CZYM JEST OBRAZ WŁASNEJ OSOBY?
To, co o sobie wiesz, jakim się widzisz i jak się oceniasz, to twój obraz własnej osoby. Ma on trzy główne aspekty: poznania, czyli to, jakim jesteś we własnych oczach, oceny tego, co wiesz na swój temat i ustosunkowania się do tego. Zatrzymajmy się przez chwilę nad pierwszym aspektem — aspektem po­znania. To, co o sobie wiesz, jakim się widzisz, może być zgodne lub niezgodne z rzeczywistością. Stopień zgodności między twoim poglądem a stanem faktycz­nym nazywamy adekwatnością. Inaczej można powiedzieć, że jest to relacja między cechami, jakie rzeczywiście posiadasz, a tymi, jakie jesteś skłonny sobie przypisywać. Jak łatwo zauważyć, adekwatność związana jest ściśle ze znajo­mością siebie. Im lepiej siebie znasz, im bardziej jesteś świadomy swych silnych i słabych stron, tym bardziej adekwatny jest twój obraz własnej osoby. Niezna­jomość siebie powoduje, że przypisujesz sobie cechy, jakich nie posiadasz — dobre lub złe, nie dostrzegasz zaś tych, którymi jesteś obdarzony. Nie możesz więc w pełni wykorzystywać swoich możliwości lub przeciwnie — zabierasz się do realizacji zadań, których nie jesteś w stanie wykonać. Im bardziej nieade­kwatny jest twój pogląd na siebie, tym więcej możesz przeżywać frustracji związanych z niepowodzeniami, jakich doświadczasz.
Drugim aspektem odnoszącym się do obrazu siebie jest jego ocena. Jest ona niezależna od adekwatności posiadanego poglądu na siebie. Niektóre osoby oce­niają to, co o sobie wiedzą, przez pryzmat wartości pozytywnych. Akcentują głównie swoje dobre, silne strony. Starają się je eksponować i wykorzystywać w działaniach. Inne z kolei zauważają głównie słabości i niedomagania. Na nich koncentrują uwagę własną i innych osób.
Aspekt trzeci — ustosunkowania się do tego, co o sobie wiesz — możemy inaczej nazwać samoakceptacją. Niezależnie od tego, na ile twój pogląd na własną osobę jest adekwatny, niezależnie od tego, czy podkreślasz w nim war­tości pozytywne czy negatywne, możesz go akceptować, tzn. uznawać, zgadzać się z nim lub go odrzucać. Możesz być zadowolony z tego, jaki jesteś we własnych oczach lub przeżywać z tego powodu poważne problemy, bo sądzisz, że chciałbyś być kimś innym, wyglądać inaczej, umieć coś innego. Oczywiście łatwiej o samoakceptację, jeśli patrzymy od strony pozytywnej na to, co na swój temat wiemy. Wspaniale jest, jeśli posiadamy adekwatny obraz siebie, pa­trzymy na niego przez pryzmat cech pozytywnych i akceptujemy go. Taka sytuacja pozwala dostrzec własne mocne strony, zalety, umiejętności — bez gloryfikowania ich jednak i wynoszenia się z ich powodu, gdyż jednocześnie widzimy słabości, braki i niedociągnięcia. Tych jednakże nie traktujemy jako powodu do zmartwień, ale jako coś naturalnego, z czym można i należy — w miarę możliwości — uporać się. Mając taki obraz siebie mamy motywację do ciągłego rozwoju, wykorzystywania i doskonalenia swych atutów, a przezwyciężania słabości. Dobrze czujemy się w tym, kim jesteśmy. Łatwiej nam też rozumieć inne osoby. Obraz taki nazwiemy obrazem WŁAŚCIWYM. Obraz nieadekwatny prowadzić może do pychy, zarozumialstwa albo przeciw­nie, do poczucia winy, rezygnacji, kompleksów itp.
Obraz siebie, jaki masz dziś budowałeś przez całe swoje dotychczasowe życie. Na jego kształt miał wpływ stosunek do ciebie twoich rodziców oraz twego otoczenia: przyjaciół, rodzeństwa, kolegów, nauczycieli itp.
Wpływ rodziców na twój obraz siebie był szczególnie znaczący. Są to pier­wsze osoby, z którymi miałeś kontakt (jeśli oni ciebie wychowywali), i z któ­rych opinią się liczyłeś. Sposób, w jaki cię oceniali został zapisany trwale w twoim umyśle. Jako dziecko widziałeś siebie w świetle ich postaw i działań w stosunku do ciebie. One uformowały podstawy twego obrazu własnej osoby. Nawet utalentowane dzieci mogą zaprzepaścić swoje możliwości, jeśli są prze­sadnie krytykowane przez rodziców. I przeciwnie. Dziecko chwalone i w wyraź­ny sposób doceniane rośnie w poczuciu zadowolenia ze swojej osoby i działa odpowiednio do tego poczucia. W ten sposób dziecko o niewielkim nawet natu­ralnym potencjale może osiągnąć znaczne postępy w rozwoju i budować właści­wy obraz siebie.

2. SZCZĘŚCIE, RADOŚĆ I SMUTEK.
Z chrześcijańskiego punktu widzenia, o czym mówi BIBLIA, czyli Księga Objawienia: Bóg stworzył cię, aby podzielić się z tobą swym szczęściem. Tylko Bóg może wypełnić twoje serce. Nie łudź się, że mogą to uczynić stworzenia Są one podobne do pokarmu jawiącego się w marzeniach sennych, całkiem podobnego do rzeczywistego pokarmu, ale niedodającego sił śpiącemu. Obietnice świata są fałszywe i pełne złudzeń. Ludzie angażują się w naj­przeróżniejsze zajęcia, ale szukają jednej jedynie rzeczy: szczęścia. Wielu jednak się gubi w tych poszukiwaniach szczęścia, gdyż szukają go tam gdzie nie można go znaleźć.
Bóg jest jedynym szczęściem życia. Kto szuka szczęścia poza Bogiem w rzeczywistości go nie pragnie. Ludzie są nieszczęśliwi, ponieważ się starają wycisnąć łyk szczęścia z chwili, która przemija. Ze swej strony przedkładaj poszukiwanie szczęścia niebieskiego nad odkrycie skarbów świata. Znajdziesz swoje szczęście, gdy zaczniesz zapominać o sobie, po­zostawiając troskę o siebie w ręku dobrego Boga.
Krążąc po całym świecie w poszukiwaniu szczęścia, spostrzeżesz, że stoi ono u progu twego domu.
Szczęście nie polega na posiadaniu tego, czego pragniesz, ale na chce­niu tego, co masz.
Szczęście jest niewyczerpalnym bogactwem. Im więcej je rozdajesz tym masz go więcej. Jest jedyną rzeczą, o której możesz być pewny, że ją posiadasz już od chwili, gdy go dostąpisz. Jeśli znajdziesz swoją radość w szczęściu innych, odkryjesz sekret szczęścia.
Będziesz szczęśliwy, jeśli bał się będziesz Boga i znajdziesz radość w zachowywaniu Jego przykazań (por. Ps 112,1). Tylko w Bogu złożona jest gwarancja twego szczęścia.
Jeśli oglądasz szczęście ludzi złych, nie trać swej mocnej wiary, gdyż szczęście ich opiera się na rzeczach przemijających, które prowadzą do nicości.
We wszystkich sprawach aprobuj cel. „Przed śmiercią nikogo nie nazywaj szczęśliwym, gdyż poznaje się człowieka dopiero u jego kres-' (Syr 11,28).
Miarą oceny rzeczy niech nie będzie cierpienie czy bezpośrednia i prze­mijająca radość, ale radość przyszła i wieczna, (por. Łk 6,20-22). Nie ciesz się z rzeczy, które przemijają, ale z tych, które trwają wiecznie. Ciesz się, że twoje imię zostało zapisane w niebie (por. Łk 10,20).
Bóg, w swej nieskończonej mądrości raz daje ci odczuć w twym duchu radość, kiedy indziej smutek, abyś nie unosił się pychą z powodu Jego darów i nie załamywał się pod ciężarem próby.

A na zakończenie, a byc może trzeba było to podać na początku, Katechizm Kożscioła Katolickiego (KKK) przypomina o programie ośmiu błogosławieństw, programie prowadzącym do szczęścia:

KKK 1716 Błogosławieństwa znajdują się w centrum przepowiadania Jezusa. Ich ogłoszenie podejmuje obietnice dane narodowi wybranemu od czasów Abrahama. Wypełnia je, wskazując za ich pośrednictwem nie tylko na korzystanie z dóbr ziemskich, ale na Królestwo niebieskie:
Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy Królestwo niebieskie.
Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni. Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię.
Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni.
Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią.
Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą. Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi.
Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy Królestwo niebieskie.
Błogosławieni jesteście, gdy [ludzie] wam urągają i prześladują was, i gdy z mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe na was. Cieszcie się i radujcie, albowiem wasza nagroda wielka jest w niebie (Mt 5, 3-12).
KKK 1717 Błogosławieństwa odzwierciedlają oblicze Jezusa Chrystusa i opisują  Jego miłość; wyrażają powołanie wiernych włączonych w chwałę Jego Męki i Zmartwychwstania; wyjaśniają charakterystyczne działania i postawy życia  chrześcijańskiego; są paradoksalnymi obietnicami, które podtrzymują nadzieję w trudnościach; zapowiadają dobrodziejstwa i nagrodę, które w sposób ukryty są już udzielane uczniom; zostały zapoczątkowane w życiu Najświętszej Maryi Dziewicy i wszystkich świętych.

Pragnienie szczęścia

KKK 1718 Błogosławieństwa są odpowiedzią na naturalne pragnienie szczęścia. Pragnienie to ma Boskie pochodzenie; Bóg wszczepił je w serce człowieka, by przyciągnąć je do siebie, ponieważ tylko On może je zaspokoić.
Z pewnością wszyscy chcemy żyć szczęśliwie i nie ma wśród ludzi nikogo, kto nie zgodziłby się na to, zanim by mu to nawet jasno przedstawiono (Św. Augustyn, De moribus ecclesiae catholicae, 1, 3, 4: PL 32, 1312).
Jakże więc szukam Ciebie, Panie? Gdy szukam Ciebie, mojego Boga, szukam 2541 życia szczęśliwego. Będę Cię szukał, by dusza moja żyć mogła. Ciało me żyje dzięki mojej duszy, a dusza żyje dzięki Tobie (Św. Augustyn, Confessiones, X, 20, 29).
Jedynie Bóg nasyca (Św. Tomasz z Akwinu, Expositio in symbolum apostolicum, 1).
KKK 1719 Błogosławieństwa odsłaniają cel życia ludzkiego, ostateczny cel czynów ludzkich: Bóg powołuje nas do swojego własnego szczęścia. Powołanie to jest skierowane do każdego osobiście, ale także do całego Kościoła, nowego ludu tych, którzy przyjęli obietnicę i żyją nią w wierze.

Szczęście chrześcijańskie

KKK 1720 Nowy Testament używa licznych wyrażeń, by scharakteryzować szczęście, do jakiego Bóg powołuje człowieka: przyjście Królestwa Bożego (Por. Mt 4, 17); oglądanie Boga: "Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą" (Mt 5, 8) (Por. 1 J 3, 2; 1 Kor 13,12); wejście do radości Pana (Por. Mt 25, 21. 23); wejście do odpoczynku Boga (Hbr 4, 7-11):
Wtedy więc będziemy odpoczywali i oglądali, będziemy oglądali i kochali, będziemy kochali i wychwalali. Oto co będzie na końcu, ale bez końca. Bo i jakiż inny jest nasz cel, jeśli nie dojście do Królestwa, które nie będzie miało końca? Św. Augustyn, De civitate Dei, 22, 30).
KKK 1721 Bóg bowiem stworzył nas, byśmy Go poznawali, służyli Mu, miłowali Go, i w ten sposób doszli do raju. Szczęście czyni nas "uczestnikami Boskiej natury" (2 P 1, 4) i życia wiecznego (Por. J 17, 3). Wraz z nim człowiek wchodzi do chwały Chrystusa (Por. Rz 8, 18. i do radości życia trynitarnego.
KKK 1722 Takie szczęście przekracza zrozumienie i siły samego człowieka. Wypływa ono z darmo danego daru Bożego. Dlatego właśnie nazywa się je nadprzyrodzonym, tak jak łaskę, która uzdalnia człowieka do wejścia do radości Bożej.

"Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą". Istotnie, "nikt nie może oglądać Boga", to znaczy zobaczyć Jego majestatu i niewysłowionej chwały i "pozostać przy życiu", albowiem Ojciec jest niepojęty; jednak w swojej dobroci, miłości do ludzi i wszechmocy wyświadczył tak wielką łaskę tym, którzy Go miłują, że pozwolił im ujrzeć siebie)). albowiem, "co niemożliwe jest u ludzi, możliwe jest u Boga" (Św. Ireneusz, Adversus haereses, IV, 20, 5).

KKK 1723 Obiecane szczęście stawia nas wobec decydujących wyborów moralnych. Zaprasza nas do oczyszczenia naszego serca ze złych skłonności i do poszukiwania nade wszystko miłości Bożej. Uczy nas, że prawdziwe szczęście nie polega ani na bogactwie czy dobrobycie, na ludzkiej sławie czy władzy, ani na żadnym ludzkim dziele, choćby było tak użyteczne jak nauka, technika czy sztuka, ani nie tkwi w żadnym stworzeniu, ale znajduje się w samym Bogu, który jest źródłem wszelkiego dobra i wszelkiej miłości:

Bogactwo jest wielkim bożyszczem dzisiejszych czasów; to jemu właśnie wielu ludzi składa hołd. Mierzą oni szczęście według stanu posiadania, a także według stanu posiadania odmierzają szacunek)). Wszystko to bierze się z przekonania, że będąc bogatym można wszystko. Bogactwo jest więc jednym z bożków dzisiejszych czasów. Innym jest uznanie)). Doszło do tego, że uznanie, fakt bycia znanym, czynienia wrzawy w świecie (co można by nazwać rozgłosem prasowym) uważa się za dobro samo w sobie, za najwyższe dobro, za przedmiot najwyższej czci (J. H. Newman, Discourses to mixed congregations, 5, O świętości).

KKK 1724 Dekalog, Kazanie na Górze i nauczanie apostolskie opisują nam drogi prowadzące do Królestwa niebieskiego. Wspierani łaską Ducha Świętego, idziemy nimi krok za krokiem przez codzienne czyny. Wzbogaceni słowem Chrystusa, powoli przynosimy owoce w Kościele na chwałę Bożą (Por. przypowieść o siewcy: Mt 13, 3-23).

NA ZAKOŃCZENIE.
Zatem nie przedkładaj twojej rozległej wiedzy nad szczęście ludzi prostych, gdyż i tak pozostaniesz uczonym nieszczęśliwym.
Jeśli wierzysz w Jezusa, nic nie potrafi zranić twej radości ani od­dzielić cię od miłości Boga (por. Rz 8,39). Jako uczeń Jezusa będziesz na pozór smutny, w rzeczywistości jednak zawsze radosny (por. 2Kor 6,10). Idąc ziemską drogą poznasz radość niebieską, tę, która wypełnia wy­branych, z którymi Bóg pozostanie na zawsze, ocierając wszelką łzę (por. Ap 7,12; 21,4).
Prawdziwa radość nie tkwi w otaczających cię rzeczach, ale ma sie­dzibę w głębi twej duszy; możesz znaleźć ją tak w więzieniu, jak i we wspaniałym pałacu (por. Dz 5,41).
Radość, jaką daje świat, jest przemijającym cieniem. Roślinka twej radości może zrodzić się i zakwitnąć także z łez twojej skruchy. Niech będzie ona złożona w Panu, który cię kocha do tego stopnia, że za­mieszkuje w tobie, czyni się towarzyszem twego wygnania, zaufanym i przyjacielem we wszystkich momentach życia.
Nikt nie może ci odebrać wewnętrznej radości, jaką daje ci Jezus (por. J 16,22). By przeżywać rzeczywiście radość, nie proś o zabranie ci krzyża, ale byś mógł wstąpić na niego wraz z Jezusem.
Szczęśliwy jesteś, gdy ludzie cię prześladują z powodu imienia Jezusa; raduj się w tym dniu, gdyż nagroda twoja będzie wielka w niebie (por. Łk 6,23).
Radość w Panu jest tego rodzaju, że zewnętrzne prześladowania nie mogą jej odebrać. Św. Paweł pisał do chrześcijan w Koryncie: „Pełen jestem pociechy, opływam w radość mimo wielkich naszych ucisków" (2Kor 7,4). „[Jesteśmy! jakby smutni, lecz zawsze radośni" (2Kor 6,10).
To miłość, jako służba bliźniemu, przynosi trwałą radość, a w su­rowości doświadczenia doprowadza do doskonałej radości, do radości krzyża (por. Dz 16,22-25); także do radości w cierpieniach, jakie znosisz dla braci (por. Kol 1,24). Myśl, że przeniesiony zostaniesz do królestwa umiłowanego Syna, powinna cię napełniać radością (por. Kol 1,11-14). Radość duchowa jest owocem Ducha (por. Ga 5,22). Jeśli pragniesz dzielić radość Chrystusa zmartwychwstałego, musisz miłować, jak On miłował. Wyrzuć z twego serca smutek, który jest najgorszym ze wszystkich du­chów. Smutek świata sprowadza śmierć (por. 2Kor 7,10). Przyoblecz się natomiast w radość. Człowiek radosny ma zawsze dobre myśli.
Największym złem, jakie ci może się zdarzyć po popełnieniu grzechu, jest smutek. Rani cię on boleśnie, zżera serce jak mól odzienie, wysu­sza źródło pobożności; czyni cię małodusznym i niezdolnym do walki duchowej.
Przeżywaj tylko jeden smutek, mianowicie ten, że nie jesteś święty.
Jeśli wytrwale angażujesz się w twe uświęcenie, zabłyśniesz pewne­go dnia jak słońce w królestwie twego Ojca (por. Mt 13,43). Otrzymasz rzeczywiście to, czego teraz oczekujesz w nadziei otrzymasz pełnie szczęścia.
Pamiętaj, że raj jest domem szczęścia, który buduje się tu na ziemi, a zamiesz­kuje się w nim tam, w górze. Tutaj budujesz go na wieczność także w tej chwili, gdy czytasz to rozważanie.
Być może wyszło zbyt długie…? Ale też temat zbyt poważny i pytanie zasadnicze życia każdego człowieka. Temat i pytanie na które odpowiedzi się szuka i odpowiada przez całe życie.
Niech zatem Pan nasz Jezus Chrystus KAŻDEJ CHWILI wspiera Cię w budowaniu DOMU SZCZĘŚCIA…
Niech Tobie i wszystkim szukającym szczęścia hojnie błogosławi…
Szczęść Boże!

 

Komentarze/коментарі: